Poniższy tekst jest fragmentem wspomnień Edwarda Zapolskiego -Kusego "Raport z jednego życia. Wypiłem bruderszaft z historią". Całość wspomnień dostępna jest w zbiorach Fundacji Ośrodka Karta: https://dlibra.karta.org.pl/Content/65821/PDF/AW_II_1912.pdf
![]() |
| Edward Zapolski-Kusy |
Jeszcze w 1942 roku, w Bychawie, hitlerowcy aresztowali członka ZWZ Ryszarda Buczka, osadzając go w miejscowym areszcie. Grupa tamtejszej młodzieży, pod dowództwem Seweryna Kryski - "Konny" oraz grupa ZWZ ze wsi Dębszczyzna, nocą włamały się do aresztu i uwolniły więźnia. Po wycofaniu się z Bychawy, część bojowców dołączyła do stałej grupy partyzanckiej, organizowanej przez ppor. Tadeusza Sawę "Spartanina". Oddział ten, późniejszy IV pluton OP 8, rozpoczął swoją działalność w maju 1943 roku, w rejonie Bychawy. Zastępcą "Spartanina" został ppor. Stefan Jankowski - "Janota". Początkowo liczył około 20 osób spalonych lub zagrożonych aresztowaniem, z okolicznych placówek A.K. W tym czasie oddział działał w północno-wschodniej części powiatu lubelskiego i w lasach kozłowieckich w powiecie lubartowskim. Zanim ja pojawiłem się w jego szeregach, oddział miał za sobą już kilka akcji bojowych: 11 sierpnia 1943 roku stoczył potyczkę z żandarmerią w Jabłonnie w powiecie lubelskim, 17 sierpnia rozbił obóz junaków w Minkowicach, 19 sierpnia rozbroił posterunek policji granatowej w Nasutowie, a 24 sierpnia stoczył potyczkę z 30-osobową grupą żandarmów w lasach kozłowieckich. W sierpniu 1943 roku, po potyczce w okolicy Krzczonowa, oddział rozproszył się /liczył wówczas około 30 osób/, by ponownie uformować się w październiku. Przez okres zimowy oddział przebywał na kwaterach m.in. w miejscowościach: Zdrapy, Bychawka, Wierciszów. Gdy w końcu lutego 1944 roku zostałem skierowany do tego oddziału, udałem się na przedmieście Lublina, ''Dziesiąta", gdzie zazwyczaj gromadziło się sporo furmanek ze wsi położonych na południe od miasta. Pierwszy wieśniak, zapytany o podwodę do okolic Bychawy, nie wdając się w długą rozmowę ze mną, zaoferował swoją. Po przejechaniu kilku kilometrów, gdzieś w okolicach Mętowa /tu przed wojną ukończyłem trzeci i siódmy oddział szkoły powszechnej/ mój woźnica niespodziewanie odezwał się: "Chyba panu nie zależy na spotkaniu z Niemcami?" To mówiąc, skręcił z szosy Lublin-Wysokie w prawo i inną drogą, mniej uczęszczaną, dotarliśmy późnym popołudniem w pobliże Bychawy. Tutaj stwierdził, że przyszła pora na rozstanie. Za przewóz nie wziął ani gorsza. Za chwilę zostałem sam w miejscu, skąd do Lewandowszczyzny było 2 lub 3 km. Maszerując wzdłuż lasu, ciągnącego się od Bożego Daru po wieś Zielona, znalazłem się po pewnym czasie pod Lewandowszczyzną. Nagle zza jednego drzewa wysunął się młody człowiek z karabinem, wołając: - Stój! Kto idzie?" Gdy poinformowałem go o celu mojej wędrówki, poprowadził mnie do wsi. Po drodze przedstawił się, mówiąc, że nazywa się "Maratończyk". Zaprowadzony do dowódcy, zameldowałem się, informując go o skierowaniu do jego oddziału. Przy wpisywaniu do ewidencji wylegitymowałem się ostatnio używaną kenkartą na nazwisko Zapolski, ujawniając jednak dowódcy swoje prawdziwe nazwisko Kusy. Powiedziałem, że moją tożsamość może potwierdzić mieszkający tu brat mojej matki, Stanisław Marcinkowski. Dowódca, przystojny 30-letni brunet, wysłał jednego z obecnych partyzantów do wuja. "Proszę wezwać "Jarząba", bo jest tu ktoś powołujący się na niego!" Za chwilę pojawił się "Jarząb", zameldował się "Spartaninowi" i oświadczywszy, że jestem jego siostrzeńcem z Lublina, serdecznie ucałował się ze mną. W ten sposób dowiedziałem się, że wuj to obecnie "Jarząb" i że jest członkiem miejscowej placówki. Za radą dowódcy, pseudonim "Stefan" zmieniłem na "Mściwój” aby zatrzeć za sobą ślady, ponieważ dotychczasowy mógł być już przez gestapo rozszyfrowany. Zostałem wcielony do jednej z drużyn /zdaje się, że do drugiej/ dowodzonych: pierwsza przez Albina Kostrzewskiego - "Kędziorka", druga przez Kazimierza Kostrzewskiego - "Korzenia" i trzecia przez Ryszarda Buczka - "Brzaska". Podoficerem broni oddziału był Seweryn Kryska - "Konny", a kwatermistrzem - Stanisław Kopeć. Zima ubezpieczała nas przed niespodziewaną wizytą Niemców, ponieważ śnieg umożliwiał poruszanie się ich w terenie wyłącznie wozami lub saniami, a nie samochodami. Czas spędzaliśmy na wsiach, dokonując niezbędnych zmian miejsca pobytu co kilka dni. Podczas kwaterowania we wsiach odbywaliśmy intensywne szkolenie wojskowe: musztrę, naukę o broni własnej i niemieckiej, zasady taktyki walki partyzanckiej. Pamiętam, że wtedy wsiadłem pierwszy raz w życiu na konia. Nasz dowódca chciał, aby każdy partyzant umiał jeździć konno. Koledzy, chcąc zażartować z nowicjusza, spłoszyli konia i ten galopując zrzucił ze swego grzbietu kłopotliwy bagaż. Całe szczęście że śnieg był dosyć głęboki i upadek zakończył się szczęśliwie w najbliższej zaspie. W wolnych chwilach uczyliśmy się śpiewać partyzanckie piosenki, a była ich niezliczona ilość. Wraz z nami piosenki te śpiewała okoliczna ludność i do dziś jeszcze po wsiach tamtejszych niemal powszechna jest ich znajomość. Święta Wielkanocy w dniach 9 1 10 kwietnia 1944 roku spędziliśmy na kwaterach gdzieś w okolicy Kosarzewa, a więc i blisko Bychawy, skąd było dobrze widać komin cegielni, stanowiącej własność naszego wodza. W tym miejscu muszę przytoczyć żartobliwą opinię, panującą w okolicy, że "Spartanin" kwateruje zawsze we wsiach, z których jest widoczny tenże komin. Zresztą żart ten był o tyle bliski prawdy, że Bychawa, stanowiąc centrum naszego rejonu partyzanckiego, zmuszała nas do poruszania się wokół niej, raz bliżej a raz dalej, ale przeważnie tak,że komin cegielni nie znikał z pola widzenia.
Oddział istniał do początku maja 1944 roku, kiedy to na rozkaz Inspektoratu Rejonowego "Lublin" rozpoczęto jeszcze w kwietniu dochodzenie w sprawie "Spartanina". Oddziałowi zarzucano bezprawne pobranie koni, sprzętu i broni z folwarków i placówek. Z chwilą likwidacji oddziału 16 osób skierowano do oddziału "Szarugi", 6 do "Nerwy", 15 na placówki, a 12 ze "Spartaninem" na czele do dyspozycji komendanta Obwodu ·Lublin-Powiat. Z grupy tej utworzono następnie kilkuosobowy oddział łącznikowy obwodu. O okolicznościach rozwiązania oddziału informuje szczegółowo dokument zatytułowany "Meldunek komendanta Obwodu Lublin-Powiat do Inspektoratu Rejonowego "Lublin" w sprawie rozwiązania oddziału "Spartanina". Poniżej przytaczam w skrócie najważniejsze jego punkty. Dokument stwierdzał, że inspekcja została przeprowadzona w dniach 2 i 3 maja 1944 roku w wykonaniu rozkazu z 29 kwietnia 1944 roku.
Stwierdzono stan:
a) - ludzi: - 2 oficerów, 2 podchorążych, 4 podoficerów, 46 szeregowych, 2 sanitariuszki, 1 oficer sowiecki zbiegły z obozu jeńców, 3 szeregowych na urlopie.
b) - broni -1 lekki karabin maszynowy, 1 ręczny karabin maszynowy, 1 pistolet maszynowy /zdobyty w akcji pod Nasutowem/, 35 karabinów i karabinków, 16 pistoletów różnych /własność posiadaczy/, 5 granatów.z zapalnikami, 1 rakietnice z 1 rakietą białą, trotyl oraz amunicją go karąbinów po 50 sztuk na każdy.
c) - koni i wozów - 24 konie, 8 wozów.
d) innego sprzętu -13 płacht namiotowych, 10 płaszczy gumowych.
Ludzi i broń podzielono:
1) na placówki - 2 podchorążych, 2 podoficerów, 11 szeregowych, 11 karabinów z amunicją, 5 granatów, 2 konie, 1 wóz.
2) do oddziału dyspozycyjnego Komendy Obwodu Lublin - Powiat - 1 oficera, 1 podoficera, 10 szeregowych, 1·pistolet maszynowy, 10 karabinów, 11 granatów, 1 rakietnica, 100 ładunków wiertniczych, 1 torba sanitarna, 7 koni, 1 wóz, 5 siodeł.
3. do plutonu “Szarugi” - 1 oficera, 1 podoficera, 14 szeregowych, 5 .karabinów, 10 płaszczy gumowych.
4. do plutonu “Nerwy" - 14 szeregowych, 2 sanitariuszki, 8 karabinów, 10 płacht namiotowych.
5. do partyzantki radzieckiej - 1 oficera sowieckiego.
Według meldunku ppor. "Sarmata" otrzymał w styczniu i lutym na utrzymanie oddziału 17.000 zł, w tym 7.000 zł ze składek społecznych i 10.000 zł od kuzyna "Sarmaty", który przez pewien czas był żołnierzem oddziału. W okresie od stycznia do kwietnia 1944 roku włącznie,wydano na potrzeby oddziału 50.000 zł. Inspektor ustalił, że "Spartanin",będąc dość zamożnym z domu, większość wydatków na potrzeby oddziału pokrywał własną gotówką.
Meldunek mjr Stanisława Piotrowskiego - "Jara" został zakończony dwoma wnioskami. Cytuję je w pełnym brzmieniu:
1. Wskazanym byłoby przeprowadzenie ścisłego dochodzenia odnośnie przewinień Ob. "Sarmaty" i jego działalności w terenie. Na mnie Ob. "Sarmata" zrobił wrażenie bardzo dobre i pracującego z poświęceniem żołnierza "
2. o ile jest możliwym, proszę o przydzielenie do obwodu 623 /Lublin-Powiat/ ppor. "Janotę".
W załączniku do powyższego meldunku "Jar" podaje pełny stan osobowy oddziału, stwierdzony w dniach 2 i 3 maja 1944 roku, z krótką charakterystyką przyczyn pobytu w oddziale poszczególnych partyzantów:
1. ppor. „Sarmata", „Spartanin" - Tadeusz Sowa - spalony od 1940 roku, aresztowani członkowie rodziny, bez dowodu.
2. ppor. "Janota" - Stefan Jankowski - spalony od 1941 roku, poszukiwany na terenie Lublina i Warszawy.
3. kpr. pchor. ''Dziryt" - Konstanty Rostworowski - urlop · bezterminowy".
4. kpr. pchor. "Szakal" - zwolniony z oddziału.
5. kpr. "Organ" - urlop bezterminowy.
6. plut. "Pelikan" - spalony od 1943 roku na terenie Lubelszczyzny.
7. kpr. "Rab" - spalony.
8. plut. "Sułtan" - nie poszukiwany, lecz spalony na terenie Lubelszczyzny.
9. Sanit. "Kropka" - Zofia Mioduszewska" - poszukiwana na terenie Lublina, śledzona jako kurierka Sił Zbrojnych od wiosny.
10. sanit. "Lidia" - Anna Miszczuk - ścigana od 1944 roku, aresztowani członkowie
rodziny.
11. ppor. "Michał" - Rosjanin przekazany partyzantce sowieckiej.
12. szer. "Cezar" - Roman Cenzartowicz - poszukiwany.
13. szer."Cwaniak" - urlop bezterminowy. 14. szer. "Fryc" - poszukiwany, odbity z więzienia.
15. szer. "Gołąb" - poszukiwany za broń /NSZ/.
16. szer. "Grom" - poszukiwany na terenie Bychawy /junak/.
17, szer. "Huragan" - urlop bezterminowy. 18. szer. "Jurand" - nie spalony, ma możność zameldowania się
19. szer. "Kędziorek" - Albin Kostrzewski - poszukiwany od października 1943 roku /NSZ/ za przenoszenie broni.
20. szer. "Klarnet" - poszukiwany.
21. szer. "Klon - ?
22. szer. "Kokoszka" - spalony, członek organizacji.
23. szer. "Kometa" - poszukiwany.
24. szer. "Konar" - poszukiwany.
25. szer. "Konny" -Seweryn Kryska - spalony od 1943 roku /wiosna/.
26. szer. "Korzeń" - Kazimierz Kostrzewski - spalony w Lublinie za uchylanie się od robót, urlop bezterminowy.
27. Szer. "Kruk" - spalony.
28. szer. "Kruszyna" - poszukiwany.
29. szer. "Longin" - Longin Wawruszak - poszukiwany za ucieczkę z Baudienst.
30. szer. "Lont" - poszukiwany jako junak. 31. szer. "Majcher" - ?
32. szer. "Malarz" - urlop bezterminowy. 33. szer. "Mściwój" - Edward Zapolski-Kusy - poszukiwany na terenie Lubelszczyzny.
34. szer. "Nagan" - urlop bezterminowy.
35, szer. "Neron" - Zbigniew Nagalski - uciekł z Niemiec, poszukiwany przez żandarmerię.
36. szer. "Olza" - poszedł z oddziałem lotnym "Znicza", uciekł z pracy z firmy niemieckiej.
37. szer. "Osa" - poszukiwany jako junak.
38. szer. "Płomień" - poszukiwany
39. szer. "Puchacz - poszukiwany, zbiegł z robót z Niemiec.
40. szer. "Roma" - wrócił do domu.
41. szer. Róg" - poszukiwany.
42. szer. "Ryś" - Ryszard Wnuk - poszukiwany za udział w konspiracji
43. szer. "Sak" - poszukiwany za udział w konspiracji od 1942 roku.
44. szer. "Samson" - Piotr Kwapisiewicz - spalony i poszukiwany, w związku z wpadką zapalników, od lutego 1944 roku, na terenie Lublina.
45. szer. "Sarna" - poszukiwany w drodze karnej.
46. szer. "Skała" - Józef Miazek - poszukiwany jako junak i za ucieczkę z Niemiec.
47. szer. "Sten" - wysiedlony i poszukiwany.
48. szer. "Sygnet" - poszukiwany za przenoszenie broni od 1940 roku
49. szer. "Tom" - Czesław Linkowski - spalony i poszukiwany.
50. szer. "Tygrys" - Zbysław Gospodarek - poszukiwany jako junak.
51. szer. "Werbel" - spalony.
52. szer. "Zawilec"- poszukiwany.
53. szer. "Zef" - uciekł przed służbą w S.D. /syn mieszanego małżeństwa/.
54. szer. "Zenon" - spalony. wiedzą. że był w bandzie.
55. szer. "Zet" - spalony w Mińsku Maz. i Lublinie, poszukiwany za działalność dywersyjną.
56. szer. "Żak" ·- poszukiwany jako junak. 57. szer. "Żyła" - uciekł z Baudienstu.
58. szer. "?" - przydzielony do oddziału ppor. "Nerwy"
Z przekazanych do oddziału "Nerwy" 14 szeregowych i 2 sanitariuszek udało mi się ustalić skład personalny prawie wszystkich partyzantów, z wyjątkiem 2 osób. Oto wykaz tych osób, z·podaniem pseudonimów oraz nazwisk niektórych z nich:
1. sanit. "Kropka" - Zofia Mioduszewska
2. sanit. “Lidia" - Anna Miszczuk.
3. szer. "Cezar" - Roman Cenzartowicz.
4. szer. "Klarnet" - NN
5. ·szer. "Longin" - Longin Wawruszak
6. szer. "Majcher" - NN
7. szer. "Mściwój" - Edward Zapolski-Kusy 8. szer. "Neron" - Zbigniew Nogalski.
9. szer.· "Osa" - NN
10. szer. "Ryś" - Ryszard Wnuk
11. szer. "Samson" - Piotr Kwapisiewicz
12. szer. “Skała” Józef Miazek
13. szer. "Tom" - Czesław Linkowski
14. szer. "Tygrys" - Zbysław Gospodarek.
W książce S.Cabana i Z.Mańkowskiego "Związek Walki Zbrojnej i Armia Krajowa w Okręgu Lubelskim 1939-1944" odnalazłem jeszcze trzy wzmianki. dotyczące oddziału "Spartanina". z okresu po jego rozwiązaniu. Oto one:
1. Aresztowany w Lublinie /w czerwcu 1944 roku/, na działkach, w domu swej narzeczonej Maksymilian Łukasik z Osowy, pseudonim "Maratończyk", podoficer oddziału por. "Spartanina", ostatnio pracujący w żandarmerii rejonowej, jest młodym, 22-letnim chłopakiem, chorym na serce, trochę tchórzliwym, zachodzi więc obawa wsypy. /Uważny czytelnik niniejszych wspomnień zauważył zapewne, że jest to ten sam partyzant, który pełnił wartę w Lewandowszczyznie w dniu mojego wstąpienia do oddziału "Spartanina”. "Maratończyk" przeżył więzienie, nie wsypując nikogo, mimo obaw wyrażonych przez wywiadowcę w meldunku. Wiem o tym, bo w kwietniu 1945 roku spotkałem go w Lublinie.
2. Na terenie rejonu V. są duże narzekania wśród członków organizacji z rozwiązania niektórych oddziałów /chodzi o rozwiązanie oddziału "Spartanina"/. Ludzie z rozwiązanych oddziałów tułają się bez zajęcia, a ponieważ większość to niezrównoważona jeszcze młodzież, może się ona zdemoralizować, co nie byłoby pożądanym w obecnej chwili.
3. Obwód Lublin-Powiat przystąpił do realizacji planu "Burzy" 22 lipca, podczas gdy rozkaz komendanta obwodu został formalnie wydany dopiero 23 lipca. 24 lipca 1944 roku ~oddziały BCh, AK i AL przeprowadziły akcję zaczepną przeciwko oddziałowi niemieckiemu z 17 dywizji SS w sile około 250 żołnierzy. Akcja rozegrała się na południowy zachód,od miejscowości Żuków. Trwała ona ponad 4 godziny., Oddziały partyzanckie zmuszone zostały do wycofania się dopiero z chwilą wejścia do akcji większych sił niemieckich. Ze strony AK w bitwie brały udział oddziały pod dowództwem por. "Naszego" (Józef Moskała), "Spartanina" oraz oddział łączności pod dowództwem ''Dołęgi'' (Leon Rembarz). Całością akcji dowodził komendant obwodu lubelskiego mjr "Jar"(Stanisław Piotrowski). Doprowadziwszy do końca historię oddziału ppor. "Spartanina", mogę obecnie wrócić do dalszych moich losów. W dniu 4 maja 1944 roku grupa 16 partyzantów, przeznaczonych do oddziału ppor. "Szarugi", oraz 16 do oddziału ppor. "Nerwy", pod wspólnym dowództwem ppor. "Janoty", zameldowała się w miejscu postoju oddziału ppor. "Nerwy". Przechodząc do. oddziału ppor. "Nerwy" zmieniłem pseudonim "Mściwój" na "Dewajtis”."





