Duże zasługi na rzecz ratowania dzieci z transportów miał ruch oporu oraz kolejarze Polscy. Partyzanci przeprowadzali akcje dywersyjne, polegające na wysadzaniu torów, dzięki czemu sporo transportów skierowanych do Oświęcimia nie osiągnęło swojego celu przeznaczenia. Zamiast do obozu zagłady trafiły do Garwolina, Mórd, Mrozów, Łaskarzewa, gdzie - podobnie jak w Siedlcach - ludzie z transportów znaleźli ocalenie. Kolejarze sypali piasek w łożyska toczne wagonów. Z powodu przegrzania się łożysk, wagony odstawiano na bocznice. Kolejarze i mieszkańcy korzystając z postoju pociągu wykupywali od Niemców bądź wykradali dzieci i dorosłych. Oto jeden z przykładów włączenia się społeczeństwa w akcję ratowania Dzieci Zamojszczyzny: „Kiedy w styczniu 1943r. nadszedł do Warszawy przerażający transport, konspiracyjny „Robotnik" poinformował: „Robotnice chodziły od dworca do dworca, chcąc odbić dzieci, wyrwać je z rąk oprawców. Do RGO wpłynęło w ciągu kilku godzin kilkadziesiąt tysięcy zgłoszeń od tych wszystkich, którzy chcieli przygarnąć niewinne ofiary hitlerowskiego terroru. Warszawa była podminowana."
Dnia 1 lutego 1943r. przybył następny transport wysiedlonych z Zamojszczyzny. Zadrutowane wagony wypełnione dziećmi i starcami stanęły na bocznym torze. Kolejarze dowiedziawszy się o tym szybko, przystąpili do ratowania ludzi. Pracownicy urzędu powiadomieni zostali o transporcie przez hitlerowców.
Podniecenie w mieście ogromne, tym bardziej, że wiadomości o masowych wysiedleniach z Zamościa już od kilku tygodni dochodziły do uszu siedlczan. Między innymi podobne transporty samych dzieci były już w Warszawie. Ten ostatni transport rzeczywiście doszedł do Warszawy, jednak Niemcy skierowali go w nieznanym kierunku, prawdopodobnie do obozów w Niemczech. W prasie hitlerowcy ogłosili wiadomość o tym jako plotkę, stwierdzając, że żadnego transportu w Warszawie nie było.
Otóż dnia 2 lutego 1943r. w godzinach popołudniowych przybył na stację kolejową Siedlce transport dzieci z Lubelszczyzny. Rada Główna Opiekuńcza i Zarząd Miejski zajął się przyjęciem tych biedaków. Przygotowano chleb, gorące pożywienie oraz ciepły lokal przy ul. 1-go Maja. Z opowiadania przybyłych dowiedziałem się, że wysiedleni byli trzymani w obozach przez pięć tygodni, gdzie żywiono ich jedynie zupą z brukwi. Śmiertelność w tych obozach była ogromna. Głód, mrozy oraz warunki obozowe zebrały krwawe żniwo, szczególnie wśród małych dzieci. Każdego ranka wynoszono dziesiątki trupów do specjalnie przygotowanych dołów. Społeczeństwo m. Siedlce ze łzami w oczach okazało dużo serca wysiedlonym. Dorożkarze samorzutnie i bezinteresownie podjęli się przewozu ofiar hitlerowskiego barbarzyństwa do punktów przyjęć Rady Głównej Opiekuńczej i Zarządu Miejskiego.
Dzieci chore odnoszono natychmiast do szpitala miejskiego przy ul. Starowiejskiej. Zdrowsze dzieci, jak również osoby starsze społeczeństwo miasta i okolicznych wsi zabrało do własnych mieszkań.
Korowody niewiast i mężczyzn obładowanych pieczywem, gorącym mlekiem i okryciem ciągnęły do przybyłych, by ich nakarmić i zaopatrzyć w odzież. Pomimo najtroskliwszej opieki lekarskiej, wiele dzieci zakończyło życie. Staraniem Zarządu Miejskiego i miejscowego duchowieństwa władze niemieckie zezwoliły nakatolickipogrzeb zmarłych.
Dzieci tak szybko znalazły się w bezpiecznych miejscach, że niektórzy siedlczanie wracając od znajomych, czy ze spaceru zastawali w domu nowych lokatorów.
Pracownicy PCK i Zarządu Miasta sporządzili wykaz danych personalnych wszystkich osób, wśród nich 561 dzieci. Dzieci rozlokowano następująco: w rodzinach zastępczych - 372 dzieci, w Zakładzie Opiekuńczym - 53 dzieci, w zakładzie sióstr Sercanek w Skórcu - 4 dzieci, w Zakładzie „Gniazdo" - 7 dzieci, w żłobku przy ul. Cmentarnej - 3 dzieci, w Przytułku dla starców - 1 dziecko, w Szpitalu Miejskim - 10 dzieci, w Szpitalu Chorób Płucnych - 5 dzieci, w Delegaturze Gminy Zeliszew - 16 dzieci, w Delegaturze Gminy Skórzec - 3 dzieci, w Delegaturze Gminy Krześlin - 9 dzieci, w Delegaturze Gminy Wodynia - 8 dzieci, w Delegaturze Gminy Mokobody - 7 dzieci, w Delegaturze Gminy Zbuczyn - 5 dzieci, w Delegaturze Gminy Wiśniew - 4 dzieci, w Delegaturze Gminy Tarków -2 dzieci. Zmarło czterdzieści troje dzieci."
Mieszkańcy zaczęli czynić starania zorganizowania uroczystego pogrzebu. Nie było to takie proste. Na pogrzeb potrzebna była zgoda władz niemieckich. Kierownictwu organizacji podziemnej zależało na zorganizowaniu manifestacyjnego pogrzebu wysiedleńców z udziałem ludności Siedlec i okolic. Miał to być protest przeciw barbarzyństwu niemieckiemu, którego efektem była śmierć niewinnych dzieci i dorosłych. Dzięki wizycie panów Norwida-Niepokoja i Stanisława Zdanowskiego (ówczesnego burmistrza miasta) u Stadtkomissarza Oberstumbahnfuhrera SS Fabischa zezwolono na cichy pogrzeb."
W dniu 3 lutego 1943r. odbyła się msza żałobna. Po mszy wyprowadzono trumny białego koloru i przez ulice Siedlec podążono na cmentarz. W kondukcie żałobnym uczestniczyło około 10 tys. ludzi, między innymi dzieci szkolne, inteligencja,urzędnicy.
Odzew ze strony okupanta był natychmiastowy. Następnego dnia (4 lutego 1943r.) Gestapo przeprowadziło rewizję u fotografów podejrzanych o robienie zdjęć. Zaczęły się aresztowania. Negatyw z pogrzebu znaleziono w zakładzie Józefa Buszki, za co został wywieziony do Oświęcimia. Według relacji pani M. Kolo Józef Suszko posiadał dwa aparaty i jeden z nich ukrył. Dzięki temu zdjęcia te są dzisiaj dokumentem tamtych dni.
Oprócz fotografów aresztowano także osoby pracujące w Zarządzie Miasta. Tragiczny los spotkał burmistrza Siedlec Stanisława Zdanowskiego. Za nie dotrzymanie słowa komisarzowi Fabischowi i przekształcenie cichego pogrzebu w wielką patriotyczną manifestację został aresztowany i wywieziony do Oświęcimia.
1Hitlerowski plan wysiedlenia 50 milionów Słowian, BGKBZH, Poznań 1949r., s. 209-242,
2J. Markiewicz "Nie dali ziemi skąd ich ród", Lublin 1985r., s. 13,
3B. Wołoszański "Ten okrutny wiek", Wyd. Colori, Warszawa 1995r.,
4J. Markiewicz "Nie dali ziemi skąd ich ród", Lublin 1985r., s. 15,
5M. Kasz, W. Krawczyk "Gehenna Dzieci Zamojszczyzny", Tomaszów Lub. 1987r., s. 3,
6B. Wróblewski "Losy Dzieci Zamojszczyzny w okresie okupacji",
7J. Markiewicz "Nie dali ziemi skąd ich ród", Lublin 1985r., s. 351,
8Z. Węcławik "Wysiedlenie Skierbieszowa i pobyt w obozie w Zamościu", 1995r., t. II, s. 363,
9OKBZM w Lublinie, autor 239/67. Zeznania świadków, s. 101,
10B. Wróblewski "Losy Dzieci Zamojszczyzny w okresie okupacji",
11Pismo Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy w październiku 1942r., t. I, s. 138-139,
12Z. Więckowska "Dzieci Zamojszczyzny w Siedlcach 1943-1983", Siedlce 1984r., s. 4,
13"Siedlce 1948-1995", Siedlecki Towarzystwo Naukowe, Siedlce 1996r., Oficyna Wydawnicza "Ajaks", s. 123,
14Tamże..., s. 123,
15LZK - Ludowy Związek Kobiet "Żywia",
16Z. Wójcik "Widzę to wszystko jakby wczoraj", Dzieciństwo i Wojna, Warszawa 1983r., s. 299,
17Z. Świętochowska "Postawa mieszkańców Siedlec wobec Dzieci Zamojszczyzny", Siedlce1995r., s. 17,
18Tamże..., s. 8,
19"Siedlce 1948-1995", Siedlecki Towarzystwo Naukowe, Siedlce 1996r., Oficyna Wydawnicza "Ajaks", s. 14.
Powyższe informacje zaczerpnięte zostały z pracy magisterskiej Pani Moniki Wach absolwentki WSRP w Siedlcach.
Tekst jest fragmentem dłuższego opracowania ze strony: http://dompomnik.pl/podmenu,5,3,historia_dzieci_zamojszczyzny.html