09 grudnia, 2021

Doktor Kazimierz Maj - dlaczego tak naprawdę zginął?


16 września 1943 r. na polnej drodze we wsi Grodzany znaleziono ciało dr. Kazimierza Maja, lekarza bychawskiego szpitala. Poprzedniego dnia późnym wieczorem do domu w którym mieszkał dr Maj zapukał mężczyzna i poprosił o pomoc dla rodzącej kobiety. Lekarz zabrał swoją walizkę i bez chwili zwłoki udał się z mężczyzną do rodzącej. Jego długa nieobecność nie wzbudziła niepokoju domowników, nie był to pierwszy raz i bywało że doktor spędzał przy pacjentkach całą noc. Dopiero rano przypadkowa osoba odnalazła ciało, rana postrzałowa wskazywała na egzekucję.

W Bychawie funkcjonowały dwie wersje okoliczności śmierci dr. Kazimierza Maja.
Pierwsza to ta opisana przez Konstantego Roztworowskiego w książce "Zmierzch Gałęzowa", mówiąca o tym iż dr. Maj został zastrzelony za zgłoszenie do gestapo rannego partyzanta z oddziału Tadeusza Sowy "Spartanina". Rannym partyzantem miał być Kamola, ranny w akcji w majątku Podzamcze. I tu już pojawiają się wątpliwości, autor w książce umiejscawia ową akcję raz w 1943 r., a następnie w lutym 1944 r., a więc w czasie kiedy dr. Maj nie żyje od pół roku. Sam natomiast wspomina iż do oddziału dołączył po świętach Bożego Narodzenia 1943 r., a w akcji brał udział osobiście, co wyklucza moim zdaniem powiązanie tego wydarzenia ze śmiercią dr. Maja. Ponadto sam Tadeusz Sowa, dowódca oddziału, po latach spisał oświadczenie, że ranny partyzant był z jego oddziału, a dr. Maj telefonował z informacją iż następnego dnia będzie miał kontrolę w szpitalu i pacjenta należy bezzwłocznie zabrać (osoba która podsłuchiwała rozmowę nie mogła wiedzieć, iż dr. Maj dzwonił do p. Józefa Kałki, naczelnika poczty w Bychawie, członka AK, który następnie przekazywał informację do Józefa Moskały, oficjalnie pracownika pobliskiego sklepu, zaś w podziemiu sierżanta "Naszego", szefa wywiadu, zawsze wiedzącego gdzie stacjonuje oddział "Spartanina"). Tadeusz Sowa odciął się od tej sprawy oświadczając iż osobnik który zabił dr. Maja nie należał do jego oddziału, a także nie pracował w podziemiu.

Druga wersja, którą znam z opowieści rodzinnych, wiąże śmierć doktora Maja ze śmiercią ks. Kazimierza Puczyńskiego, wikariusza naszej parafii zmarłego 13 września 1943 r. w bychawskim szpitaliku. W Bychawie trwała epidemia tyfusu, młody ksiądz zaraził się czyniąc posługę duszpasterską. Leczył go dr. Maj, wydawało się, że ksiądz jest już zdrów, objawy ustąpiły całkowicie.
Lekarz zaordynował aby wykąpać pacjenta, i według tego co się wtedy w Bychawie mówiło, po tym ks. Puczyński zachorował na zapalenie płuc i zmarł. Zaczęły pojawiać się plotki, iż dr. Maj zrobił to specjalnie aby mu zaszkodzić, co było oczywistą bzdurą, tym bardziej iż obaj panowie współpracowali ze sobą. Obaj zabiegali o zwolnienie z obozu na Majdanku i przewiezienie do bychawskiego szpitala  wysiedlonych ze wsi Aleksandrówka, były również plany aby do bychawskiego szpitala skierować dzieci zwolnione z obozu na Majdanku, ale wobec śmierci dr. Maja i ks. Puczyńskiego nie wiem czy zamiar ten doszedł do skutku.
Plotki wystarczyły, aby podburzyć społeczność przeciwko lekarzowi. Dr. Maj był samotny (żona Teodora Maj cały okres okupacji mieszkała w Grudziądzu), był obcy (ci z poznańskiego byli uważani prawie za niemców), był abstynentem, a więc mało było okazji do bratania się z okolicznymi mieszkańcami, mało mówił o swoim dotychczasowym życiu, ale jak okazało się dopiero po latach miał ku temu powody.
Podczas okupacji życie ludzkie było tanie, musicie mieć świadomość że rok 1943 w Bychawie to okres, kiedy każdy osobnik posiadający broń mógł bez przeszkód napaść i obrabować dowolną osobę, usprawiedliwiając się iż robi to dla bliżej nieokreślonej organizacji lub z jej polecenia. Dopiero utworzenie lotnego oddziału "Spartanina" ukróciło działalność samozwańczych partyzantów i ludzie mogli odetchnąć.
Ogromny kontrast widać także pomiędzy tym jakie postawy przyjęła społeczność bychawska po śmierci Ks. Puczyńskiego i dr. Maja. Po śmierci ks. Kazimierza Puczyńskiego umieszczono nekrolog w lubelskiej gazecie, zaś jego pogrzeb przerodził się niemal w manifestację patriotyczną, z ogromnym biało-czerwonym pomnikiem z piaskowca. 
Oto treść nekrologu który ukazał się w Nowym Głosie Lubelskim:

Zgon przykładnego kapłana

W tych dniach w Bychawie rozstał się z życiem ks. Franciszek Puczyński. Młody ten kapłan swym życiem ofiarnym, pełnym poświęcenia dla drugich pozyskał serca parafian. Szczególnie dzieci, które tak gorąco kochał, dotkliwie odczuły stratę swego duchowego pocieszyciela. Zmarł, zaraziwszy się tyfusem podczas spełniania swych powinności kapłańskich.
Był to charakter na miarę niezwykłą, świetlany wzór kapłana i obywatela. Sercem miłości pełnym i uczynkami iście chrześcijańskimi zniewalał wszystkich ku sobie
Już go między nami nie ma...
Z włodarstwa swego, ze swych uczynków przed Panem nad Pany zdaje dzisiaj sprawę.
Na młodość jego górną, na łzy czyste i serce gorące rzucamy tę oto garstkę słów z głębi świeżego żalu i tęsknoty.
Cześć Jego pamięci!
                           (Emka)

Akty zgonu ks. Puczyńskiego i dr. Maja
Na próżno przeszukiwałam gazety w poszukiwaniu nekrologu dr. Maja, nie ma o jego śmierci nawet króciutkiej wzmianki, pochowano go w skromniutkim grobie, dopiero po latach doczekał się nagrobka i to bynajmniej nie od bychawskiej społeczności.

O tym jak bogatą przeszłość miał dr. Maj, o jego zaangażowaniu w sprawy niepodległości, dowiedzieli się mieszkańcy Bychawy dopiero w roku 1986, gdy dr. Jan Michalski otrzymał list od mgr. Ryszarda Szwocha ze Starogardu Szczecińskiego z prośbą o podanie okoliczności jego śmierci i informacją że był on zasłużonym działaczem Polskiego Związku Zachodniego i z tej racji jego nazwisko ma być umieszczone w "Słowniku Biograficznym Pomorza".






Poniżej nota biograficzna Dr. Maja:

Kazimierz Maj urodził się 3 marca 1883 r. w Starogardzie Gdańskim. 
Był synem lekarza Ignacego Maja i Heleny ze Szturmowskich. W 1892 r. rozpoczął naukę w Gimnazjum Starogardzkim, które ukończył w 1901 r. zdając pomyślnie egzamin maturalny. Podczas nauki w gimnazjum Kazimierz Maj został członkiem tajnego Towarzystwa Filomatów, którego jednym z zadań było wychowywanie młodzieży w duchu polskości. W 1901 r. rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Wrocławskim, które kontynuował do roku 1905. W czerwcu 1905 r. przeniósł się na wydział medycyny na Uniwersytecie w Monachium, który ukończył w 1907 r. uzyskując dyplom lekarza. W 1908 r. uzyskał doktorat z zakresu medycyny za pracę poświęconą schorzeniom ucha zatytułowaną "Über die Chondrome des aüsseren Ohres nebst einen casuistischen Beitrag" /Posen 1908/. W latach 1907-1910 pracował jako lekarz w Śmiglu Wielkopolskim. 
W 1910 r. objął po zmarłym ojcu praktykę lekarską w Starogardzie Gdańskim. Podczas pobytu w Starogardzie Kazimierz Maj rozwinął aktywną działalność propolską, do której zaangażował m.in. swoją matkę (stała ona na czele polskiego Towarzystwa św. Wincentego a Paulo). Za tą działalność spotkały go represje ze strony władz niemieckich, które usunęły dr. Maja m. in. z Kasy Chorych. Z chwilą wybuchu I wojny światowej K. Maj został wcielony do armii niemieckiej. Służbę wojskową odbył na froncie wschodnim jako lekarz starogardzkiego pułku piechoty. Po zajęciu Wilna przez wojska niemieckie, został jednym z lekarzy Komendantury miasta. W okresie 1916-1918 dr. Kazimierz Maj nawiązał liczne kontakty z przedstawicielami inteligencji polskiej w Wilnie, wspomagał finansowo polskie szkolnictwo na terenie miasta. W 1918 r. został członkiem Komisji Organizacyjno-Rewindykacyjnej Uniwersytetu Wileńskiego. Po utworzeniu oddziałów gen. Dowbór-Mościckiego dr. Maj Kazimierz Maj zdezerterował z Armii Pruskiej i wstąpił do Armii Polskiej. W lutym 1919 r. otrzymał przydział do Dywizji Strzelców Litewsko-Białoruskich, stacjonującej w Ostrowiu, a następnie w Białymstoku. Od stycznia do czerwca 1920 r. przebywał w Mińsku w sztabie gen. Szeptyckiego (jako lekarz). Latem 1920 r. (już w randze majora WP) został przeniesiony na Pomorze, gdzie otrzymał przydział do Szpitala Garnizonowego w Grudziądzu. Do Grudziądza przeniósł się wraz z żoną - Teodorą Kończa, z którą zawarł związek małżeński w roku 1918. W 1921 r. został lekarzem naczelnym miejskiego żłobka dla niemowląt. Podczas pobytu w Grudziądzu (1920 -1939) Kazimierz Maj rozwinął szeroką działalność na polu zawodowym i społecznym. Był jednym z założycieli Towarzystwa Lekarskiego w Grudziądzu i jego wieloletnim prezesem. 
Od 1907 był członkiem Ligi Narodowej na Pomorzu, później jedenym z głównych działaczy Stronnictwa Narodowego (we wrześniu 1928 przewodniczył zjazdowi organizacyjnemu SN na woj. Pomorski)/. Od 1930 r. prezes Stronnictwa Narodowego na miasto i powiat grudziądzki, członek Rady Naczelnej. W 1929 r. z ramienia SN został członkiem Rady Miejskiej w Grudziądzu. Współtwórca i wieloletni prezes Związku Obrony Kresów Zachodnich w Grudziądzu. Ponadto K. Maj był aktywnym członkiem Związku Filomatów Pomorskich, Towarzystwa Czytelni Ludowych (czasowo pełnił funkcję skarbnika, a następnie prezesa), Polskiego Związku Zachodniego, Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego oraz PCK i Ochotniczej Straży Pożarnej w Grudziądzu. Pisał artykuły o tematyce turystycznej, był jednym z inicjatorów wydania grudziądzkiego numeru "Ziemi" (1925 nr 5). W którym opublikował artykuł "Grudziądz jako ośrodek turystyczny Pomorza Zachodniego". Działając jako członek Towarzystwa im. Piotra Skargi, był gorącym propagatorem zwalczania alkoholizmu i podnoszenia poziomu sanitarnego na terenie miasta Grudziądza. Brał udział w I Zjeździe Niepodległościowców b. Dzielnicy Pruskiej, odbywającym się w Poznaniu w roku 1934. Przez cały okres międzywojenny był czynny zawodowo jako lekarz miejski i lekarz prywatny. We wrześniu 1939 r. został zmobilizowany w OK VIII jako lekarz-internista do pociągu sanitarnego w Toruniu. Pod koniec września dostał się pod Łowiczem do niewoli niemieckiej. W obozie jenieckim przebywał do stycznia 1940 r. w Łowiczu, a następnie w Łodzi. 
Dr. Maj po zwolnieniu z obozu jenieckiego wrócił do Grudziądza, jednak już następnego dnia musiał uciekać, ponieważ jego nazwisko widniało na liście poszukiwanych przez Gestapo. Wyjechał do Lublina, gdzie podjął pracę w szpitalu dla polskich jeńców. Żona odwiedziła go w Lublinie na przełomie 1939 i 1940 r. Następnie został ordynatorem szpitala w Bychawie i tam 16 września 1943 r., w niewyjaśnionych okolicznościach, został zamordowany."

Dr. Kazimierz Maj został skierowany do bychawskiego szpitala w roku 1940, po tym jak gestapo aresztowało dr. Józefa Tyneckiego  (jeszcze przed wojną był członkiem organizacji lewicowych, a podczas okupacji czynnie pracował w podziemiu.), natomiast pozostali dwaj lekarze, bracia Czesław i Albin Sposowie, ostrzeżeni na czas, opuścili miasto. W Bychawie jedynym lekarzem był wówczas dr. Stefan Stalkowski.
Nim zginął, dr. Maj przepracował w bychawskim szpitalu 3 lata. Może nigdy nie uda się ustalić co tak właściwie wydarzyło się 15 lipca 1943 r. "Nieznany osobnik" nie poniósł nigdy konsekwencji swojego czynu, i w rozmowach z najstarszymi osobami pamiętającymi te wydarzenia odnoszę wrażenie że doskonale wiedziano kto nim był. Nie padło jednak nigdy żadne nazwisko, twierdzono że to były straszne czasy, tak dawno, lepiej do tego nie wracać.
Wersję  że doktor Maj zdawał sobie sprawę iż nie do końca mu się ufa w miasteczku, potwierdza  historia mojej własnej rodziny . Otóż podczas okupacji szalała w Bychawie epidemia tyfusu. Mała siostrzyczka mojego dziadka ciężko chorowała od dłuższego czasu, było z nią coraz gorzej. Wtedy było tak dużo chorych na tyfus, że ludzie leżeli po domach. W rodzinie pradziadka zachorowali niemal wszyscy. Pradziadek widząc że jego dziecko przegrywa walkę z chorobą zawiózł dziewczynkę do dr. Maja. do szpitala, szukając dla niej ratunku. Dr. Maj zbadał dziewczynkę, powiedział że jest bardzo słaba i najprawdopodobniej nie będzie mógł jej pomóc. Pradziadek jednak błagał aby małą ratować wszelkimi sposobami. Dr. Maj długo chodził zatroskany w tę i z powrotem po korytarzu, widać było, że coś w duchu rozważa, bije się z myślami.
W końcu podszedł do pradziadka i powiedział, że może małej podać jeszcze jedno lekarstwo, ale jest duże ryzyko, że wycieńczony organizm tego nie wytrzyma. Pradziadek spytał tylko, co się stanie jeśli nie zrobią nic. Lekarz odpowiedział  że wtedy najprawdopodobniej także umrze. Pradziadek poprosił o podanie lekarstwa, dr. Maj zaznaczył, że decydujące będzie następne dwa dni, jeśli organizm dziecka wytrzyma, można być dobrej myśli  .
Później dziadek dowiedział się, że różne osoby rozsiewały plotki, iż dr. Maj źle leczy, że po jego kuracjach ludzie umierają, i to prawdopodobnie było powodem obaw doktora przed zastosowaniem leczenia u siostrzyczki mojego dziadka, wiedział że jeśli kuracja nie zadziała, znów będzie oskarżany o złe leczenie. Niektórzy nawet sugerowali dziadkowi że źle zrobił, godząc się na podanie lekarstwa.
Jesteście ciekawi, co dalej stało się z dziewczynką?
Po powrocie od dr. Maja przespała dwie doby i gdy się obudziła, była osłabiona ale czuła się dobrze. Z całej choroby zapamiętała tylko okropny ból głowy i doktora, który pochyla się nad nią z zatroskaną miną.
Przeżyła okupację, wyrosła na ładną, inteligentną dziewczynę, wyszła za mąż, wychowała dzieci, dożyła pięknego wieku. Ne zdążyła podziękować osobiście dr. Majowi za uratowanie życia - gdy całkowicie wróciła do zdrowia on już nie żył - ale po latach postawiła pomnik na jego grobie i jego historię przekazała nam - następnemu pokoleniu, a my z kolei odwiedzając jego grób ze swoimi dziećmi przekazujemy tę historie im, a teraz także Wam, drodzy czytelnicy.

Źródła:
Gliński Jan Bohdan Słownik biograficzny lekarzy i farmaceutów ofiar drugiej wojny światowej t. 3 2003 Wrocław
Konstanty Roztworowski "Zmierzch Gałęzowa"
"Dzieje Bychawy" pod redakcją Ryszarda Szczygła
Rocznik Grudziądzki t. 24 "Teodorza Maj (1882-1970)"
Nowy Głos Lubelski r. 4, nr 217.

W partyzantce u "Spartanina" - wspomnienia Edwarda Zapolskiego-Kusego ps. "Mściwój".

Poniższy tekst jest fragmentem wspomnień Edwarda Zapolskiego -Kusego "Raport z jednego życia. Wypiłem bruderszaft z historią". Cał...